lavik blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2005

4 komentarzy

Podłapałam doła. Za dużo myślałam o śmierci.
Ide spać.
Zawine się na kołdrę i choć na chwilkę zniknę.
Odejdę stąd, ucieknę.
Nieważne, byle by mnie nie było.

Nie pasuję tu.. Nie pasuję do świata w którym żyję, do ludzi którzy mnie otaczają. To nie ejst moje miejsce, to nie jest moje zycie. Chciałabym byc niewidzialna. Móc przyglądac się wszystkiemu z boku. Nie przeszkadzać nikomu.

Wszystko się zmieniło.

Nie pasuję tu, musze się z tym pogodzić. Może nigdy nie pasowałam? Może tlyko próbowałam się „dopasować” ? Może tak naprawdę tutaj nigdy nie było dla mnie miejsca?
Już nie chce tego miejsca. Jeszcze pewien czas temu chciałabym wrócić, ale teraz wiem, że nie mam do czego wracać. Nigdy tu nie pasowałam, to nigdy nie było moje prawdziwe miejsce.

Ktoś znów wczoraj mówił mi:
Trzeba przecież kochać coś, by żyć
Mieć gdzieś jakiś własny ląd
Choćby o te dziesięć godzin stąd

Cos takiego ostatnio usłyszałam od Alinki [:*]
Ale czy ja potrafię normalnie kochać? Nie potrafię odróżnić miłości od zauroczenia. Czym w ogole ejst miłość? Czy kiedykolwiek ją czułam? Czy jest coś, co kocham, czy tylko mi się tak wydaje?

A gdzie jest ten mój „własny ląd”? Czyżby faktycznie aż o 10 godzin stąd? Czy miejse, które zwykłam nazywać domem tak naprawdę nim nie jest?
10 godzin stąd… 10 godzin.. myślę o tym w kółko. 10 godzin leci sie samolotem do Tokyo… Czy tam jest moje miejsce? A może gdzieś, gdzie nigdy nie byłam? Może nigdy tam nie będę, i do końca życia nie znajdę domu?
Jest tyle pytań, na któe nie znam odpowiedzi. Nie wiem czy poznam kiedykowiek.

Czuję, jak powoli oddalam się z otaczającego mnie świata. Kiedyś spędzałam dużo wolnego czaus z moją matką, świetnie sie rozumiałyśmy. A teraz? żdna z nas nie chce rozmawiać z tą drugą, coraz więcej ejst kłótni i awantur, które nie zawsze kończą się przyjemnie. Kiedyś tak nie było.
***
Dzisiaj wyszłam z domu. Szłam dość szybko, dokuczał mi chłód. Nogi prowadziły mnie gdzieś, nie wiem gdzie. Po prostu szłam. Aż w końcu doszłąm do miejsca do którego wcale nie chciałam dojść. Jak zwykle, skończyło sie to wypłakaniem w samotności i zimnie wielu łez.
Czy ktoś mnie kiedykolwiek zrozumie?
Czy kiedykolwiek zrozumiem sama siebie…?

Dawno nic nie pisałam, i nie chciałam nic zaczynać pisać na siłe. Kiedys tak robiłam, i doprowadziło to do upadku bloga :)
Nie chce pisać natek bez sensu, a wy nie chcecie takich notek czytać. Chocia.ż i tak moje gadanie zwykle sensu nie ma, a jak ma to tylko dla osób które mnie rozumieją lub chcą rozumieć.

Szkoła daje w kość, nie chce mi się do niej chodzić, nudzi mnie, przymula. Po szkole za to jest dobrze. Nawet jak się musze uczyć, wolę siedzieć w domu i robić to indywidualnie.
Tak jestem indywidualistką.
Kocham samotność.
Nie chodzi o to, że nie lubie spędzac czasu ze znajomymi, czy że nie chce kochac i być kochaną.
Bardzo chcę.
Ale cenie sobie uczucie wolności, niezależności. Uwielbiam móc iść gdzieś samej, nie czekać na nic ani na nikogo. Nie śpeiszyć się, bo ktoś na mnie czeka.
A potem wrócić gdzieś, gdzie jest ktoś, kto będzie na mnie czekał niezależnie od tego, kiedy wrócę, i czy w ogólę wrócę.

Smutne jest tylko to, że nie mam do kogo wracać.
ale mam wracać do czego.
Jak tylko znajduje wolną chwile biorę sie za robienie tego, co kocham i co wueilbiam. Dążę do spełnienia marzenia, choć to wszytsko powinno mi sie wydawać tak odległe.
Mi się to wszytsko wydaje nierealnie bliskie.
Jeszcze tyle lat przede mną-liceum, studia.
A ja myślami jestem tam dalej, w moim mieszkaniu, w moim śnie. W marzeniu, do któego spełnienia dażę.
Czy dam radę?
Oj, zrobię wszytsko by dać.
Nawet jak bym miała zrezygnowac ze wszytskiego, nie zrezygnuje ze spełnienia marzeń.
Nie zrezygnuje tez z przyjaciół.
Ci, których rtak nazywam, sami dobrze wiedzą, że mówię o nich. Choć wiem, jak nieiwlu ich tak naprawde jest.

Ci, którzy naprawdę nimi są, zrozumieją mnie, i pozwolą iść mi moją własną drogą, dając mi świadomość, że zawsze mogę do nich wrócić, i zawsze będą na mnie czekać.

Wiesz, lubię wieczory
Lubię się schować na jakiś czas
I jakoś tak, nienaturalnie
Trochę przesadnie, pobyć sam
Wejść na drzewo i patrzeć w niebo
Tak zwyczajnie, tylko że
Tutaj też wiem kolejny raz
Nie mam szans być kim chcę

I nawet kiedy będę sam
Nie zmienię się, to nie mój świat
Przede mną droga którą znam,
Którą ja wybrałem sam

Noc, a nocą gdy nie śpię
Wychodzę choć nie chcę spojrzeć na
Chemiczny świat, pachnący szarością
Z papieru miłością, gdzie ty i ja
I jeszcze ktoś, nie wiem kto
Chciałby tak przez kilka lat
Zbyt zachłannie i trochę przesadnie
Pobyć chwilę sam, chyba go znam


  • RSS