lavik blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2006

fly.gif?dc=4675457209528664161Kiedyś wierzyłam, że ją mam. Byłam pewna, że wszystko zależy ode mnie. Wierzyłam, że mogę zmienić świat wokół siebie.
A teraz? Z dnia na dzień tracę tą wiarę, dzięki mojej wspaniałej rodzinie, i mojemu wspaniałemu otoczeniu. Mogłam podjąć ważna decyzję, miała ona zmienić wszytsko, ale… Ktoś podjął ją za mnie. Nie dostałam szansy. Nie mogę nic zmienić.
Powoli dociera do mnie, że jak na razie moje życie może zmienić każdy, a ja mam na nie najmniejszy wpływ. Póki nie będę pełnoletnia nie mogę nawet podejmować decyzji o sobie. Należę do rodziców. Należę do otoczenia. To, co mnie otacza rani mnie, uderza, odrzuca. Ale nie mogę tego porzucić. Nie mogę tego zmienić. Nie mam na to wpływu.
Powoli opuszcza mnie nadzieja, która zawsze spała na dnie mojego serca. Chcę ją zatrzymać. Nie chcę dać jej odejść. Wiem, że jeśli naprawdę stracę nadzieję, będzie po wszystkim. Znikne, nie dam sobię rady.

Już dawno nie podłąpałam takiego.. nie, dół to nie jest odpowiednie słowo. Dawno nie byłam w tak dziwnym i nieprzyjemnym stanie jak teraz. Próbuję się przyjrzeć temu z boku, z pewnej , ale mi nie wychodzi. Codzień mijam miejsce, miejsca które tyle dla mnie znaczyły, które wciąż coś dla mnie znaczą, mimo, że nie powinny. Słyszę głosy, tak odległe, ale wciąż tak bliskie. Wspomnienia, które niszczą. Wspomnienia, które chcę wymazać.

Ale obok chęci zapomnienia chcę trwać. Trwać w tym letargu, we wspomnieniach, w tamtym świecie, które został daleko za mną. W mojej głowie, w moim życiu, wszędzie jest bałagan. Gubię myśli, których w głowie mam za dużo. Nie potrafię się skupić na jednym, chciałabym robić wszystko naraz. By nie myśleć. By zapomnieć. Ale żeby jednocześnie pamiętać.

Dawno też nie tęskniłam tak za jedną osobą. Dobrze wiem, że myślenie o tym kimś nie ma sensu, że powinnam zapomnieć. Nie zobaczę go nigdy więcej, a on mnie nie pamięta.
W mojej duszy ktoś krzyczy. Chce się wydostać i odlecieć, odlecieć w kierunku wschodzącego słońca. Kiedyś mi się uda. Uda mi się, ale dopiero jak będę miała władzę nad własnym życiem.
Ile jeszcze muszę czekać? Czy wystarczy mi siły..?
Czy ktoś mi pomoże, przytrzyma mnie tutaj?
Chcę, aby wszyscy wiedzieli, że nie da się mnie zmienić. Świat się kręci, ale ja stoję w miejscu. Może dlatego stoję sama?

Wiesz, że czuję się samotna? Tak, Ty. Wiesz, że mówię o Tobie. Kiedyś byłaś ze mną, pomagałaś mi uporać się z problemami. Jednak od pewnego czasu nie liczy się dla Ciebie nikt ani nic poza NIM. A ja potrzebuję Cię. Potrzebuję Twojej pomocy, wsparcia. Potrzebuję nawet tego, żebyś mnie sprowadziła na ziemię. A teraz? Mogę robić wszytsko, przeginać. Ty tego nie widzisz. Tęsknię za Tobą. Zostałaś gdzieś daleko. Hej, wróć!
Normalny człowiek penwie dawno by odpuścił sobie taką znajomość. Ale ja nie jestem normalna. Poza tym, jestem Twoją przyjaciółką. Będę czekać. Tutaj, teraz. Na zawsze. Ale wróć. MOże być w końcu za późno.
Nie dla Ciebie. Dla mnie.
play9.jpg?dc=4675461931433625760Przerywam noc, zbyt ciężki sen,
Czy warto znów w nieznane biec.
Najchętniej bym wtuliła się,
W te ciszę lecz, świat woła mnie.
W letargu tym mijają dni , nadzieja już opada z sił,
pod skóra mam wciąż tamte dni(…)

Jak w filmie znów za szybko sie,
zmieniają dziś obrazy te.
Zabrakło tu twoich łez ,
obdarta z sił zgubiłam śmiech.
Wyblakłych miejsc zbyt wiele znam,
Niech oczy me wyblakną też.
W tym tłumie dziś odszukaj mnie
Zatrzymaj noc nie straćmy jej…

Patrzę na niebo. Jest białe, zimowe, a mimo to jest to to samo niebo, co widzę od początku życia. To samo, a zawsze inne. To samo, ale jednak inne.
To czyni mnie odrobinę smutną.
Ludzie też tacy są.
Ci sami, a jednak inni.

Rok temu…

5 komentarzy

defe41be.jpgNiedawno zdałam sobię sprawę, że początek trudnego dla mnie okresu zaczął się mniej więcej rok temu… Nie ma tu nigdzie dokładnej daty, nie ma prawdziwego początku, są jedynie domysły, każdego dnia inne, myśli, które odganiam, z którymi muszę się pogodzić. Rok temu tak bardzo cierpiałam, a teraz… ból odszedł, a wpomnienia wyblakły

„Czuję się obdarty z uczuć
z moich myśli zgwałcony
mentalnie poniżony
oszukany przez tych których
swoje zycie oddałem
i ślepo ufałem
przez wszytskich moich ludzi, których
tak bardzo kochałem…”

zawiodłam się. Bolało. Ale teraz jestem silniejsza i wiem, komu ufać a komu nie. Moje uczucią są tylko moje, dzielę się nimi z kim chce i kiedy chce, wiem komu mogę ufać, kto został przy mnie mimo wszystko.

„Przed nikim czoła nie chylę
Odrzucam te chwile
i wszytskie słowa którymi
złamali, opętali
odrzucam Boga dogmaty
świętości, herezje
odrzucam pustą poezję
wszytskie ich oczy puste…

Chodzę z głową wysoko, i zaczynam szanować siebie. Moje wybory, moje uczucia, moją duszę. Żyję dla siebie, a nie dla innych. Dzisiaj potrafię spojrzeć Wam w twarz, i powiedzieć co naprawdę czuję. Nie boję się niczego. Nie boję się nikogo.
Nie słyszę uszczypliwych uwag i nie widzę krzywych spojrzeń. Po jednej stronie muru jestem ja, po drugiej inni. Przejście jest dobrze ukryte, i tylko nielicznych tam prowadzę.
Znalazłam siebię. Przez to wszytsko znalazłam siebię.
I wiecie co? Dziękuję. Dziękuję, że się na Was zawiodłam. Bo poznałam prawdziwich przyjaciół, i poznałąm prawdziwe wartości, a nie puste słowa. Oczy człowieka mówią więcej niż tysiące słow, a Wasze oczy były puste.
Teraz zaczynam żyć naprawdę, wiedząc, że
„ich nigdy, nigdy nie było, nigdy nie było, nigdy nie było…

thmoonlight_animegirl.jpg wkradła się do mojego życia jakieś pół roku temu. Skąd się wzięła? Kiedy odejdzie? Co mi daje, a co zabiera?
W nocy, gdy nie śpię, przychodzi do mnie tyle myśli. Przypominam sobie sytuacje, elementy mojego zycia, które wcześniej gdzieś umknęły. Które nie były dla mnie ważne. Teraz, w świetle księzyca, nabierają innego znaczenia. Tęsknię za prostymi gestami,uczuiami, niczym nie zmąconą radością,czymś, czego nie widziałąm od tak dawna. Pod nogami czuję rozgrzany piasek słonecznej Bułgarii, we włosach wilgoś tropikalnych lasów Queensland. Myślę o ludziach, któryvh znam dobrze, a którzy nie mają dla mnie znaczenia, i o tych, których imienia nawet nie pamiętam, ale czuję jakąś niewidzialną więź. Widzę uśmichy i łzy. Przyjazne spojrzenia i delikatny dotyk rąk. Coś, co wydarzyło się tak dawno, tlyko w nocy powraca do mnie tak wyraźnie.

Otwieram szeroko okrno. Chłód. Przenoszę się do zaśnieżonego Tonale, które już za miesiąc odwiedzę. Wspominam, jak to było, i zastanawiam się, jak będzie. A w mojej głowie coraz więcej osób, których obecności niegdyś nie zauważałam.
Patrzę na uśpiony wokół mnie świat. Patrzę w dal i widzę okna niegdyś tak bliskich mi osób. Myślę o nich, i zastanawiam się, co wlaściwie o mnie wiedzą. Dwa lata to tle czasu… Zmieniłąm się. Zmieniło mnie życie, zmienili mnie ludzie których spotkałam na swojej drodze. Doznałam nowych uczuć. Wiele się nauczyłam. Nie jestem tą samą osobą co kiedyś…

Szklanka soku gerjpfrutowego zostawia w moich ustach gorzki smak. Gorzki, niewiarygodnie podobny do tych wszystkich porażek, które poniosłam. Ale.. jest w nim coś przyjemnego. Nalewam drugą szklankę i już wiem co to jest. Popełniam błędy, często kilka razy pod rząd te same. Ale mogę je naprawić.
Pozbywam się z ust gorzkości łykiem wody mineralnej.
Popełniaj błędy i naprawiaj je
gdy dotkniesz dna odbijaj się

Powoli schodzę po schodachi wyłączam alam. Zarzucam na plecy płaszcz i wychodzę. Mróz drażni moje policzki i stopy. Dochodzę do pierwszej głównej ulicy, nienaturalnie pustej o tej godzinie. Wszystko jest takie… spokojne. I ja też jestem spokojna. Wracam do domu, pies szczeka. Każdy, nawet najdrobniejszy szelest to dla mnie hałas nie do zniesienia. Wracam na mój parapet i marzę, aby sięgnąć po jednego papierosa. Powstrzymuję się.
„Mam ochotę napisać wiersz” myślę sobie. „Jutro napiszę…” mówię, choć dobrze wiem, że rano nie będę pamiętać ani słowa z tego co wymyśliłam. Już tyle razy miałam wspaniałe pomysły, które ulotniły się wraz z odejściem nocy.

Patrzę na gwiazdy i wiem, że jeszcze kilka godzin temu w Japonii widzieli to samo. Ah, ta moja bezsenność… Zmusiła mnie do wyjęcia kartki i zapisania mojego „nocngo życia”

Zaczyna padać deszcz. Czuję go na mojej skórze, na moich włosach. Ciepły, letni deszcz, a wraz z nim pioruny. Ludzie uciekająna boki, a my stoimy na ulicy i się śmiejemy. Odnaleźć bratnie duze tak daleko od domu… Chwytamy sięza ręce i biegniemy na plażę. Robi się ciemno Padamy mokrzy od ulewy na piasek. Jest chłodny, i wbija mi sie w skórę. Po lewej stronie widzę twarz Dashy, a po prawej Draga. Co w tym takiego niezwykłego? Moc tej chwili czuję właśnie teraz, gdy nie mogę spać. Tęsknię.

Tymczasem przenoś moją duszę umęczoną
Do tych pagórków leśnych, do tych łąki zielonych…

********************
napisane w nocy na kartce

Jaki Sylwester taki cały rok? O jej. W takim razie ja się boję :P
serious.gifMoj cały sylwester to jeden wielki znak zapytania. Miałam iść do Alsai na noc anime i jrocka. W Sylwestra dowiedziałąm się, że będą jescze jakieś dwie laski. Nie no ok. Miałam przyjść wcześniej i zrobić z Alsai onigiri dla ludzi, żeby było co jeść. Tak więc wybyłam z domu już około 17. Wchodzę do Alsai, rzucam torby, daję jej zaginione składniki i dostaję rozkaz-idź umyć ręce, robimy onigiri. Ok, ide do łazienki, otwieram drzwi, zapalam światło i… [patrz avatar] chwila zwątpienia,myślenie, nie myślenie, myślenie…O BOŻE!!! Kwik, pisk i uściski. W łązience czekałą na mnie „niespodzianka” w postaci Bunny. Eeeee byłąm nieco.. zdziwiona? Bo w sumie pomysł szalony: Alsai zna Bunny z neta od jakiś 5 m-cy i ściąga ją dla mnie na Sylwestra, do sievie do domu. Wcale nie dziwnie. Wcaaale.

Takw ięc jak już się wyściskałyśmy i takie tam (xDDD) wzięłyśmy się za robienie tego całego onigiri, co jest robotą dość mozolną i niekoniecznie ciekawą, bo ile można płukać ryż?

Następnie ludzie isę zeslzi-bo z 4 osób zrobiło się conajmniej 7, a my z Bunn zaszyłyśmy się w pokoju Alsai oglądając Interstellę 5555. No wszytsko fajnie, film się kończy, patrzymy na zegarki…. *popłoch*
AAAAAAAAAAA ZA CHWILĘ PÓŁNOC!! ŁOJEZU NOWY ROK AAAAAAAAA!!! i tego typu komentarze.
„Alsai, szukaj kieliszkóóóów!!” i wszyscy wybyli na balkon, na którym było nieco tłoczno-zapasy na pdłodze, 7 osób, pies, i 4 butelki szampana, na 4 piętrze? Ciekawe doświadczenie. Chłód żarł mnie w moje malutkie nóżki rozmiar 40/41 które były odziene jedynie w letnie pantofelki, rajstopki i czarną spódniczkę.

Otwierania szampana przez Kame skończyło się spray’em szampanowym po nas, po psie, po suficie… Winko musujące spływało na nas złotą strugą z sufitu, z włosów i innych części ciała, a my jak idioci, zamiast puszcać fajerwerki których nikt na szczęście nie miał (strasznie nie lubię) staliśmy i śpiewaliśmy . Choć „spiewanie” po chwili przerodziło się w wycie. „KISS SHINIIIIIIIIIIIING HITOMI NI KUCHIZUKETEEEEEEEE… STO LAT STO LAT NIECH ŻYJE ŻYJE NAAAAAAAAM… I JESZCZE JEDEN I JESZCZE RAZZZZZZZZZZZZ… STOOOLAT STOOO LAT NIECH ŻYJĘ NAAAM!! CZERWONE KORAAAAAAAAAALE CZERWONE NICZYM WIIIIIIIIIINOOO… W KINIE W LUBLINIE KOCHAJ MNIEEEEEEEEEEEE…”
i wiele innych piosenek których nie jestem sobie w stanie teraz przypomnieć-śpiewałyśmy tak jakieś 45 minut.

Następnie wyrzucalismy papieroski z balkonu-heeej koniec z nałogiem!! xDDD

a potem „znajomi” których nigdy wcześniej nie wifdziałyśmy chceili się wbić na imprezkę. Teksty typu „EEEEyy Agatka, tam koło domofonu jest taki guziczeeek, weź go wciśnij”. nasza reakcja była jasna i prosta-szampanem po głowie z czwartego piętra, jak nie działąłóo to w ruch poszły puste puszki po piwie. Oh, ile śmiechu było. A potem stwierdziłyśmy, że „niech się cieszą” i dostali peeeeeeełną puszkę żywca.Niesrety puszka walnęła o ziemię, a leciało 4 piętra, więc otwirzenie jej sończyło się.. wybuchem ^^”

Z Bunny zrobiło nam się chłodno, wpełzyśmy więc do mieszkania. Włączyłyśmy DVD Within Temptation i oglądałyśmy. Niestety przykryłyśmy się kodrą a pilot niekoniecznie dziłał i nie mogłyśmy nic przełącząc. Jak skończył nam się 1 koncert zapadła złowroga cisza. W pokoju oprócz nas nikogo. Nagle wchodzi Alsai:
-laski, co tu tak cicho??
-eee no wiesz, ścieżka nam się skończyła…
-przełączę Wam
-Ooooooh dzięki. Aaaa podaj mi jeszcze piwo… i komórkę … i pistacje… Ohhh dzięki boska jesteśśś…!

I po każdej ścieżce „obsługiwał” nasze dvd ktoś inny ^^”
Gdzieś koło 3 naszłą mnie chwilowa senność, któa szybko znikła i nie pojawiła się z powrotem dotychczas ;)

Impreza skończyła się koło 14 kiedy to wybyłyśmy z Bunny do mnie. Spanie? Czy ktoś spał? Jak już to zaledwie godzinna drzemka gdzieś kkoło 8 rano.

Było świetnie. Jezu. Laski zrobiły mi taką niepsodziankę, że to się w głowie nie mieści. Nie jesteście normalne, wiecie? Kocham Was.

Na Nowy Rok życzę wszytkim przede wszytskim spełnienia marzeń i przyjaciół-niewielu, ale prawdziwych. Bo mieć wielu, ale nie znać ich naprawdę, nie ma sensu. Coś o tym wiem. Zesżły rok pokazał mi prawdę o wielu osobach, która bolała, i to bardzo bolała. Ale teraz cieszę się z tego co było złe, bo wiem, na kogo mogę liczyć naprawdę.
„.. Bo przyjaciel to ktoś, kto zostaje z Tobą bez względu na wszystko
To ktoś, kto sprawia Ci radość każdym uśmiechem
Ktoś, kto zrobi dla Ciebie więcej niż się spodziewasz
Ktoś, kto powie Ci nawet najgorszą prawdę…
Ale przede wszytskim ktoś, komu potrafi się zaufać.
Ktoś, kto będzie w stanie zaufać Tobie.
Bez względu na wszytsko..”

Teraz już to wiem… Alinkie :*
Mam nadzieję, że tenm rok będzie tak udany, jak udany był Sylwester. Dziękuję tym najważniejszym osobom, tym, które wiedzą, że to o nich mówię. Za wspólne radości, smutki, wygłupy. Za wspólne milczenie i towarzystwo. Często jedynie psychiczne. Wiele rzeczy się zmieniło, ale wierzę, że to wyjdzie mi na dobre. I nie tylko mi. Podobno nic nie dzieję się bez przyczyny. Może jest w tym trochę racji…?


  • RSS