lavik blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

.

5 komentarzy

Tak, dano nie pisałam, jestem be, świnia, krowa i w ogóle, ale mnie to i tak nie obchodzi, więc możecie mi pogwizdać ;)
Skąd u mnie taki dobry nastrój? Ano schizowo jest, bo właśnie wróciłam z Multikina z konceru Nirvany. Koncert był.. No..
Brud, smród i… seks na stole!
przynajmniej miało być, ale seksu nie było ;) ale za to byliśmy MY!
Więc do sali wbiliśmy się gdzieś koło 18.40… zajęliśmy nasze tymczasowe miejsca (16-20 w rzędzie J), upatrzyliśmy ruchome ofiary popcornu jakieś dwa rzędy niżej, i zaczęło się-stare nagrania, starsze niż ja! Na początku wszystkie wygłupy i „dawanie czadu” w liuczbie ostro ograniczonej, lecz w końcu puściły nam wodze-najpierw przenieśliśmy się na schody, a potem powstał istny kocioł pod monitorem ;) Niestety, nastąpiło duuuże przekłamanie, koncert miał trwać 2 godziny, a trwał godzinę i 15 minut! Nasze oburzenie skończyło się wyzwaniem pana od popcornu od żuli ;) i nasze kubki zostały zniszczone przez tłum! Dlatego potem, gdy dowiedzieliśmy się, że bilet można zamienić na dolewkę picia, musieliśmy.. khem, jak to ładnie ująć „zajebać” komuś z sali kubek ;) udało się! udało!
A po koncercie to się siedziało pod Multikinem, dopingując miłe dziewczyny, które kradły plakat, i próbując grać w butelkę okularami przeciwsłonecznymi ;)
Tutaj należą się pozdrowienia, więc:
-dla Yuri, która się ze mną dałniła w tramwaju
-dla Wild Child, która jest po prostu… Wild Child!!
-dla Jimmy’ego, za tą dziką chęć gry w butelkę ;)
-Dla Niimuri, za rozmowy o Dirach nawet podczas konceru Nirvany xD

I co jeszcze..? Wart wspomnieć o uroczej sobocie, spędzonej w towarzystwie Xyu i dwóch Natalii ;) o peronie, i waniliowych papierosach, o McDonaldzie i gołębiach ;)
Warto byłoby wspomnieć o testach, które dały mi dwa dni wolnego ;)
Warto byłoby wspomnieć o Gothice, której oglądanie jest śmieszne a nie straszne (przynajmniej przy Łukaszu xD i jego obsesyjnej fobii)
i warto dodać, że jestem chyba szczęśliwa, w tym momencie, w tej chwili! Ciekawe co będzie jutro o 7 rano..
Bo tak, bo mi dobrze, za 36 dni koniec roku, i co z tego, że po wywiadówce jest mało ciekawie w domu, walę to!
Jest ktoś, kto mnie uszczęśliwia.
Tak mi się wydaje.

.

2 komentarzy

Bo są takie miejsca, do których się wraca.
Gdy chce się odetchnąć, uciec, w jakikolwiek sposób.
Uciekam tam, gdzie nikt mnie o nic nie pyta. Gdzie mogę pomyśleć w spokoju, rozkoszować się widokiem, i samotnością.
Wspomnienia, szczęście i ból. Urok i brzydota zaraz obok.
Zebrałam myśli, ale niewiele mi to dało. Zaraz potem znów się narobiło.
Ale zawsze wracam.
Sama nie wiem czemu.
Bo to są po prostu te miejsca, do których się wraca. Po prostu, bez powodu, z radości czy ze smutku. Bezinteresownie, lub w jakiejś sprawie. A gdy leżę na pomoście, wszystko wraca. Ożywa w mojej głowie śmiech, a po twarzy płyną łzy.
Zawsze wracam.
Czy tego chce, czy nie.

[klik!] właśnie tam…

.

4 komentarzy

Nienawidzę Wielkanocy.
I Bożego Narodzenia też nienawidzę.
Atmosfery rodzinnej nie czuję, może dlatego, że nigdy nie miałam normalnej rodziny.
A i odpocząć mi nie dane, bo w świętamam dwa razy więcej roboty niż zwykle.
Matka się mnie w Wielki Czwartek pyta
-Czemu nie chodzisz do szkoły?
-Bo są święta, mamo… -_-
-Święta? W ogóle nie czuć.. A wiesz? Ja pierdole te Święta. Idę spać. Ty się zajmij wszystkim.

I w ten sposób jestem:
-sobą (czyt.: gotować, sprzątać, uwijać się, piec… bla bla bla)
-matką (czyt.: popędzać mnie, ewentualnie minimalnie pomagać w powyższych czynnościach, iść z psem)
-ojcem, którego i tak nigdy nie ma (i nie będzie)

Jakoś te całe święta nie przemawiają do mnie.
Wszystko.
Miłego śmigusa dyngusa.
Ja będę unikać ataków ze strony mieszkańców pobliskich wieżowców.

P.S. Zmiana szablonu. Na tym nowym znajduję się Shinya, perkusista Dir en Grey ^^
Wielki ukłon w stronę Rin za zrobienie dla mnie szablonu *^^*

.

6 komentarzy

Świat się wali, ale ja się nie poddam.
O nieee, co to, to nie.
Zawiodłabym nie tylko siebie.

Dość długo nie pisałam, więc teraz postaram się nadrobić.
W piątek (tj. 7 kwietnia roku pańskiego 2006 ;D) byłam na spotkaniu autorskim z Marcinem Bruczkowskim, autorem „Bezsenności w Tokio”.
Było bardzo miło, wybrała żem się tam z Xyu, i nie ma to jak siedzieć przed Collegium Novum o 21 i liczyć piętra (Tak, Xyu. Piąte. Nie pytaj, co mnie wtedy kusiło ;D).
Pan Autor, znaczy Marcin Bruczkowski, okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem. Dowcipnie odpowiadał na wszelkie pytania, i było naprawdę bardzo miło. Szkoda, że na „przedłużacz” nie udało nam się iść. A właściwie to mi, bo Xyu miała wolną rękę ;)

W sobotę była kaligrafia z sensei M., i nowe, coraz trudniejsze znaki ;D A przedtem naszłam trochę za wcześnie rano Yuri (rano?! o 11!), zastałam ją jeszcze w piżamie. Ubrałam w spódniczkę (kto zna Yuri, wie, że ona NIE NOSI spódniczek-nie to co ja..) i poszłyśmy zobaczyć moje buty.
No i wyjaśnijcie mi, dlaczego? Przez 2 miesiące przychodziłam do sklepu codziennie oczekując MOJEJ WYMARZONEJ kolekcjii. Przyszła i co? Nie ma mojego rozmiaru. Ani nawet rozmiar większego. No szlag by trafił.

A potem odliczałam w KFC 3zł na Longera.
No taaak bieda i pustka w portfelu ;) wyglądałam poniekąd śmiesznie, dodając grosik do dwugrosika ;P

Poza tym warto się pochwalić, iż rodzice Yuri mówią, że mam na nią dobry wpływ :D nie pytajcie dlaczego XD
Więc weekend uznaję za udany.

Za to w poniedziałek znów miałam awanturę z matką. Tym razem dla odmiany telefoniczną, gdy byłam w szkole. Ja już nie mam siły słuchać, jaka jestem i do czego się nadaje. Naprawdę.
Chcę tylko kończyć te cholerne 18 lat, i wyprowadzić się.
Jeszcze jak byłam w szkole, dzwoniła ze 4 razy. Nie odebrałam ani razu. Potem przepraszała, mówiła, że więcej nie będzie.
Jasne, zawsze jest tak samo.
Nie przyjęłam przeprosiń, wiedząc, że tego samego dnia wieczorem, bądź, jak dobrze pójdzie, natępnego ranka, będzie to samo.
Nie myliłam się ;)

A poza tym co..? Święta zaraz, co mnie nie cieszy, bo prezenty muszę kupić, a ja nie umiem w gusta rodziny trafiać. Poza tym spędzanie z rodziną czasu za przyjemną czynność nie uznaję.

Nareszcie mogę grać na perkusji, więc się cieszę, cieszę, cieszę! Hurray! Dostałam dostęp do perkusji szkolnej, więc będę mogła w końcu mieć kontakt z wymarzonym indtrumentem. A potem kiedyś kupię własną.
Jak będę miała własne mieszkanie.
Jak będę mieszkać sama.
Jak się stąd wyrwę.

~*~*~*~*~

A poziom diryzmu w moim życiu drastycznie to wzrasta, to spada, ale nawet jak spadnie jest największy w moim dotychczasowym życiu. Jak żałuję, że nie mogę jechać do Berlina na koncert. I nie zobaczę Shinyi ;__; No, ale nie w tym roku to za rok, nie za rok, to za dwa, a może kiedyś w Japonii! Ale napewno zobaczę Shinyę! *o*
A w momentach gdy poziom diryzmu opadnie, zasłuchuję się w delikatny głos Lee Hom Wanga.
Po czym wracam do ostrezjszych kawałków DeG (Swoją drogą,ciekawe doświadczenie słuchać najpierw spokojnego „Xing Zhong De Ri Yue” a zaraz potem „Umbrella”… ;D)

A energii mam w sobie tyle, że najchętniej bym się rozładowała na bębnach.
Ale bębny są w szkole, a ja w domu.
Muszę czekać do jutra :P

edit
Zaraz dodam linki do MU żeby ktoś,kto nie zna, mógł ściągnąć dwie „porównawcze” piosenki ;)

Umbrella
Xing Zhong De Ri Yue

.

3 komentarzy

bo ja chyba za dużo myślę.
i to wszystko.

…obiecuję.

a w tle
Dir en Grey „Mushi”

nie opuszczaj mnie

.

3 komentarzy

Spać w nocy?
Po co?

Dziś tak pięknie padał deszcz.

A teraz siedzę sama, a moje myśli próbują mnie zabić.
Niech przestaną!
Już nie wiem, czy to deszcz, czy myśli uderzają w szyby.
Dookoła ciemno.
Gdy byłam na deszczu, czułam się wolna, a teraz.. zamknięta w 4 ścianach najchętniej szukałabym ucieczki.

dare no koe mo todokanai nara watashi ga subete keshiteageyou
nandomo onaji ayamachi o kurikaeshita kanashimi ni furuetsuzukeru

W środę spotkałam się z Xyu ^-^ i było śmiesznie ;P bez żadnego celu przeszłyśmy pół centrum Poznania, i się umówiłyśmy na piątek na spotkanie autorskie z Marcinem Bruczkowskim, a w sobotę na jakieś wygłupy (już ja obudzę w Tobie dziecko, siło jrocka działaj! :D)

Aglaja kiedyś powiedziała, że muzyka Dirów przemawia do człowieka gdy ten cierpi. Od kilku dni nie słucham nic, oprócz DeG.
Nie, żeby coś mi specjalnie było.

.. bo ja..ja..
nieważne zresztą.


  • RSS