Tak, dano nie pisałam, jestem be, świnia, krowa i w ogóle, ale mnie to i tak nie obchodzi, więc możecie mi pogwizdać ;)
Skąd u mnie taki dobry nastrój? Ano schizowo jest, bo właśnie wróciłam z Multikina z konceru Nirvany. Koncert był.. No..
Brud, smród i… seks na stole!
przynajmniej miało być, ale seksu nie było ;) ale za to byliśmy MY!
Więc do sali wbiliśmy się gdzieś koło 18.40… zajęliśmy nasze tymczasowe miejsca (16-20 w rzędzie J), upatrzyliśmy ruchome ofiary popcornu jakieś dwa rzędy niżej, i zaczęło się-stare nagrania, starsze niż ja! Na początku wszystkie wygłupy i „dawanie czadu” w liuczbie ostro ograniczonej, lecz w końcu puściły nam wodze-najpierw przenieśliśmy się na schody, a potem powstał istny kocioł pod monitorem ;) Niestety, nastąpiło duuuże przekłamanie, koncert miał trwać 2 godziny, a trwał godzinę i 15 minut! Nasze oburzenie skończyło się wyzwaniem pana od popcornu od żuli ;) i nasze kubki zostały zniszczone przez tłum! Dlatego potem, gdy dowiedzieliśmy się, że bilet można zamienić na dolewkę picia, musieliśmy.. khem, jak to ładnie ująć „zajebać” komuś z sali kubek ;) udało się! udało!
A po koncercie to się siedziało pod Multikinem, dopingując miłe dziewczyny, które kradły plakat, i próbując grać w butelkę okularami przeciwsłonecznymi ;)
Tutaj należą się pozdrowienia, więc:
-dla Yuri, która się ze mną dałniła w tramwaju
-dla Wild Child, która jest po prostu… Wild Child!!
-dla Jimmy’ego, za tą dziką chęć gry w butelkę ;)
-Dla Niimuri, za rozmowy o Dirach nawet podczas konceru Nirvany xD

I co jeszcze..? Wart wspomnieć o uroczej sobocie, spędzonej w towarzystwie Xyu i dwóch Natalii ;) o peronie, i waniliowych papierosach, o McDonaldzie i gołębiach ;)
Warto byłoby wspomnieć o testach, które dały mi dwa dni wolnego ;)
Warto byłoby wspomnieć o Gothice, której oglądanie jest śmieszne a nie straszne (przynajmniej przy Łukaszu xD i jego obsesyjnej fobii)
i warto dodać, że jestem chyba szczęśliwa, w tym momencie, w tej chwili! Ciekawe co będzie jutro o 7 rano..
Bo tak, bo mi dobrze, za 36 dni koniec roku, i co z tego, że po wywiadówce jest mało ciekawie w domu, walę to!
Jest ktoś, kto mnie uszczęśliwia.
Tak mi się wydaje.