I skończył się majowy weekend.
Większość czasu poświęcona na naukę matematyki, poza tym kilka miłych spotkań, takich jak na przykład siedzenie pob blokiem Jimmy’ego z Wild Child ;) Szkoda, że czekaliśmy na Jimmy’ego kilka godzin, a jaego jak nie było tak nie ma ;)
I ostatnio używam za dużo emotek. Nie lubię tego, a używam. Sama nie wiem czemu.
I notki też jakieś takie bez sensu piszę.
I też nie wiem czemu.

I wtedy przyszedł maj
Zamieszał w moim sercu
Zgubiłam cały żal :D

Do końca roku szkolnego jest 48 dni, odejmując weekendy to będą 34 dni, można jeszcze odjąć Boże Ciało, to już 33, i wycieczkę, więc 30, i pewnie jakieś wyjście do kina, to już 29. W czwartek też mnie nie będzie w szkolę, gdyż jadę do Berlina, to 28. A w czerwcu pewnie i tak większość dni to wystawianie ocen.
Popadam w paranoję, wiem.
A jeszcze planuję jakieś małe hm.. przeziębienie czy coś, może 3 dni wypadną ;) Ciężko się będzie wiarygodnie przeziębić w taką piękną podogę, ale dla chcącego nic trudnego, prawda?

Rada Pedagogiczna jest 6 czerwca, więc pozostał do niej idealnie miesiąc.
Trzebaby się było wyciągnąć z matmy i z biologii szczególnie, z resztą nie jest aż tak źle, choć wiem, że byłoby o wiele lepiej gdyby chciało mi się uczyc ;) A mi się nie chce, to mam.
‚Leniwa idiotka’ tak mówi moja mama.. Może coś w tym jest ;)
Ogólnie, jest ładna pogoda, jakoś tak więcej chęci do życia, ale do nauki jeszcze mniej niż zawsze, choć to ogólnie niemożliwe.

No dobra, przyznam się.
Rozmawiałam z kimś, kto uświadomił mi, że lęk nie jest niczym złym.
I tak, to prawda. Przyznaję się.
Czego boję się najbardziej na świecie?
Zapomnienia.
Tego, że ja zapomnę i, że inni zapomną.
Że zapomnę, czego naprawdę chcę od życia, jak się kocha, że zapomnę radości w sercu, ale i smutku.
Chcę na zawszę pamiętać zapach Bułgarii, koloru wschodu słońca, dotyku piasku na mokrych stopach. Nie chcę zapomnieć dźwięku głosu, ważnych i nieważnych osób, oczu, w które spoglądam. Każdy na pozór nieistotny szczegół, każdy zapach, dźwięk. Chcę pamiętać jakie to jets uczucie, gdy jestem niewiarygodnie lekka, gdy biegnę w deszczu, gdy jadąc pociągiem czuję wiatr we włosach. Chcę pamiętać, co czuję gdy jest mi źle, żebym potem potrafiła cieszyć się szczęściem.
Boję się, że gdy spełnie marzenia, potem zapomnę tej wewnętrznej radości, wciąż pragnąc więcej.

A jeszcze bardziej boję się, że o mnie zapomną. Że przestanę być istotna dla dawnych przyjaciół, znajomych. Że zapomną tego, co przy mnie czuli.
Że gdy wyjadę, nie będę miała dokąd wracać, bo ktoś mnie zastąpi.

Dlatego staram się cieszyć każdym momentem, każdym uczuciem.
I nie boję się bać, ale lęk przezwyciężam.
Chcę dalej żyć i balansować na krawędzi ryzyka, bo tylko wtedy czuję, że żyję.
Świat będzie mój, bo spełnie moje marzenia. Wierzę, że mi się uda, bo czemu miałoby być inaczej?
Idąc ulicą potrafię skakać, tańczyć i śpiewać. Ludzie na mnie dziwnie patrzą, uśmiechając się pod nosem.
Dzięki pewnej osobie zrozumiałam, że nie wolno mi zmarnować żadnej chwili.
I mimo, że do mojego serca co pewien czas wkrada się zniewalający smutek, który ma powód, i to niestety nie błahy, to jest mi jakoś lekko.
I kocham, kocham, kocham :D

Spróbuj choć raz
Odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się
Po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Więc nie bój się bać
Gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc w najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i tańcz..