Wakacje się skończyły. The end. Final. Owari.
Szkoła się zaczęła. Na wolność będę musiała czekać aż do czerwca 2007… Oh, ale co to będzie za wolność ;) Libera come un foletto!

Tymaczesem jednak muszę się uczyć. I słuchać o testach. Bo testy to, testy temto, testy lewo, testy prawo, testy niebieskie, albo jednak czerwone, bo testy humanistyczne, że testy matematyczne, ah testy, testy, testy testy testami poganiają.
Nie przesadzam, naprawdę. Tak to odbieram.
żeby oni chociaż w tej szkole coś o tych testach robili, ale nie, oni tylko gadają, gadają, gadają i przyprawiają mnie o zwrócenie całego posiłku. No, ale cóż. Muszę się uodpornić i iść dalej.

Ogólnie jest fajnie. Oprócz kilku irytujących kotów, w szkole jest fajnie. Integrujemy się z klasą, i ‚wozimy się po dzwonku’ :P Jest dobrze. Może się uda. Napewno się uda. Jeśli się uda.. nie będzie to pierwszy raz. Ostatnio coś.. dużo rzeczy się.. udaje.
Jestem szczęśliwa. Może nawet bardzo.
Tylko wiosny chcę. Wakacji. Londynu. Tokyo.
I..

You raise me up, so I can stand on mountains
You raise me up to walk on stormy seas
I am strong when I am on your shoulder
You raise me up to more than I can be..

-в жизни так бывает-